Historie

moldova 01

02. Falstart

Mołdawię zacząłem falstartem. Na granicy w Mamałydze pojawiłem się parę minut po godzinie 20:00 i okazało się, że z przejazdem muszę czekać do rana, bo ta granica pracuje trybem 08:00-20:00. Co w takim wypadku robisz? Teren wokół to obszar przygraniczny, po krzakach zbytnio się chodzić nie da, wszędzie budynki z wysokimi płotami, nieco głębiej graniczna rzeka Prut.

W tym miejscu zainaugurowałem coś, co potem wdrożyłem w życie jeszcze kilkukrotnie w Mołdawii - nocowałem przykryty brezentem na stacji benzynowej.

Obsługa stacji podzieliła się ze mną hasłem do WiFi. Nie było problemu z naładowaniem wszystkich baterii łącznie z rowerową. Poszedłem spać.

Kryjówka z zewnątrz musiała wyglądać bardzo naturalnie, bo w okolicach 2:00 w nocy na stacji pojawiło się imprezowe towarzystwo. Trzy samochody ludzi. Robili jakieś zakupy wieczorową porą. Miałem wrażenie, że siedzą tuż obok mnie w tej wnęce, palą, co chwilę słychać było odstawiane na betonowy podjazd butelki. Nikt się nie domyślił, że pod spodem jestem ja i rower. Pomyślałem, że gdybym wyszedł wtedy spod tego przykrycia, to padliby na zawał serca.

Przejście granicy było bardzo sprawne. Minimum formalności, stempel i jazda w kierunku Lipczan skąd chciałem wjechać do Rumunii. 20 km prostej drogi - nic spektakularnego się nie wydarzyło.

Drugą część drogi przez Mołdawię znajdziesz w opowieści “04| Mołdawia. Jak tu spokojnie.” Album “Moldova” ze zdjęciami z całej trasy przez Mołdawię jest wśród moich galerii.

Jak chcesz mnie dodać do znajomych, nie wahaj się. Znajdziesz mnie we wspomnianych serwisach społecznościowych jak również na LinkedIn. Może spotkamy się po drodze, kto wie! Stale szukam dobrych ludzi na trasie, którzy będą chcieli udzielić mi schronienia na noc. Jeżeli chcesz potowarzyszyć mi w podróży w wybranych krajach - powiedz mi o tym. Jeżeli znajdziesz chwilę, by pokazać mi swoje miasto - daj mi znać! Nasze zdjęcie w moim blogu podróżniczym to mus!